Tenchi PBF   »    Rekrutacja    Generator    Punktacja    Spis treści    Mapa    Logowanie »    Rejestracja


[Poziom 0] Shadow vs NPC (Sekku) - walka 1
 Rozpoczęty przez RESET_Shadow, 22-03-2017, 19:56
 Zamknięty przez Lorgan, 30-03-2017, 17:03

7 odpowiedzi w tym temacie
RESET_Shadow   #1 


Poziom: Keihai
Posty: 41
Dołączył: 24 Kwi 2017

Na dole - dla wygody czytających wstawiam pdf. Z jakiegoś powodu jednak nie chciało mi zrobić akapitów (przez tab), a z racji, że informatyk ze mnie żaden... Wstawiam jak jest. Zapraszam do czytania.
_____________


Sekku vs Shadow

300道力 \|/ 700道力




O Khazarze można powiedzieć naprawdę bardzo dużo dobrego, ale i całą masę złego. Szczególnie w kwestii wywiadu. Bo kto przy zdrowych zmysłach uznałby agenta Yume za zagrożenie godne eliminacji przez zawodowego zabójcę?

Mordercze intencje VIII
~Bat–man vs Jo… Shadow~





Sekku usłyszał o swoim nowym zadaniu w piękny sobotni poranek, który mimo zimowej jeszcze pory dawał nadzieję na szybszą wiosnę. Celem był nadczłowiek, któremu niedawno udało się uciec z Yury z ważnymi informacjami na temat starszyzny Północnego Plemienia Psowatych. Opis zadania radował jego duszę. Od zawsze pielęgnował w sobie poczucie sprawiedliwości. A człowiek, który burzy równowagę, zasługuje na wyciszenie bądź śmierć. Wyruszył jeszcze przed południem, poruszając się ukrytymi ścieżkami znanymi tylko jego plemieniu. Dumny, że może odegrać się za jednego ze swoich braci.


– Wiesz, co jest najgorsze w powieściach? – rzucił Shadow, biorąc do ręki kolejną książkę.
Tak?
– Są przewidywalne. Bardzo przewidywalne. Każda kończy się w ten sam sposób. Jeżeli zaczniesz czytać epilog, to zorientujesz się, że główny bohater wykonał swoje zadanie, pokonując przy okazji wrogów i żył po tym długo i szczęśliwie. Kompletny nonsens. Życie tak nie działa… – Wibracje w kieszeni spodni agenta przerwały jego rozważania. – Tak? Dobrze, już jadę.
Kolejna robota?
– Tym razem prosta – westchnął. – Mimo że w końcu coś mi się udało, poszedłem w odstawkę. Jakbym nie był już godny zaufania, no ale cóż… Pana M. w sumie zawiodłem. Ciekawe czy na całym Tenchi był ktoś bardziej nieudolny ode mnie?
Był. Chyba. Pamiętasz tą krążącą po środowisku legendę o zaelocie, który nosił okulary przeciwsłoneczne, kiedy jego wzrok działał jak granat błyskowy? Ale nie skupiaj się na tym. W końcu masz robotę, co nie?
– Ano mam…


Obudził się. Wstał i założył spodnie. Zarzucił koszulkę i spojrzał w lustro. Ubrał pelerynę. Kukri wylądowały z tyłu pleców. Karwasze na przedramionach. Uśmiechnął się z zadowoleniem i założył maskę. Wszedł w tryb roboczy. Jest Łowcą Plemienia Liścia. Jego cel jest prosty. Sprawdził wszystkie zapięcia. Podszedł do balkonu pokoju hotelowego. Obejrzał się za siebie ostatni raz. Klucze leżały na stoliku nocnym. Wyskoczył przez okno. Wprost w ciemną noc.


Jak nisko trzeba upaść, żeby pracować jako strażnik muzeum? – zastanawiał się Shadow. Jedyne pocieszenie, na jakie mógł sobie pozwolić, oznaczało powtarzanie, niczym mantrę, że jest to wystawa wielkich dzieł z całego świata. I ktoś może zechcieć ją ukraść. Ale do groma jasnego. Wystawa miała odbyć się w piątek, wszystko przygotowano już wcześniej i na ten czas odciętą tę część muzeum. No i nie zjawił się nikt. Żaden kustosz, a nawet żaden menel poszukujący schronienia przed mrozem. W końcu wystawa znajdowała się na trzecim, a zarazem ostatnim piętrze… Szedł więc biedny agent przez muzeum, mijając różnorakie obrazy, zbroje i bronie. Defetyzm bił od niego do tego stopnia, że gdy mijał innych ochroniarzy, ci aż odwracali wzrok.


Wszystko szło zgodnie z planem. Informacje, jakoby cel miał zostać ochroniarzem muzeum, okazały się zgodne w stu procentach. Poza samym agentem, po muzeum krążyło jeszcze trzech innych ludzi.
– W jego poruszaniu nie ma żadnego logicznego wzoru – stwierdził Sekku, który od dłuższego czasu wpatrywał się w monitory w centrum dowodzenia. Obserwował na monitorach ruchy strażników muzealnych już od dłuższego czasu. I o ile ludzcy strażnicy chodzili ustalonymi ścieżkami… O tyle nadczłowiek wydawał się zwiedzać, a nie pilnować. – Jak wy to robicie, Sanbeci, że jesteście tak chaotyczni? – rzucił do siedzącego na krześle obok trupa. Ten nie odpowiedział.
Wyszedł z pomieszczenia, wyłączając monitoring i niszcząc nagrania.


– Czasami mam wrażenie, że jestem już do niczego niepotrzebny – mruknął Shadow. – Kiedyś miałem marzenia o wielkiej karierze, pięknych kobietach i pieniądzach, a teraz… Teraz jestem kulą u nogi.
Ja dalej przy Tobie jestem.
– Lekarze twierdzą, że jesteś jedynie wytworem mojej wyobraźni. Mechanizmem obronnym. Wiesz jak mi z tym ciężko? Kazali mi z Tobą nie rozmawiać…
Usłyszał świst. Tylko paranoiczna reakcja uchroniła Cienia od cięcia ostrza. Przed nim stał zamaskowany osobnik, dzierżąc dwa długie, zakrzywione noże i szykując się do wyprowadzenia kolejnego szybkiego ciosu.


Z kim on gada? Zastanawiał się Sekku, stojąc w cieniu zbroi. Miejsce, które wybrał na zasadzkę, nie było idealne, ale za to żaden z ludzkich strażników nie powinien przechodzić w pobliżu niego w ciągu, co najmniej, pół godziny. Nadczłowiek będzie całkiem sam. I tak było. Tylko jego gadanie do siebie i miarowy stukot kroków zakłócały ciszę. Stuk, puk, stuk, puk, stuk… Przeszedł obok kryjówki szamana. Teraz powoli i cicho… Tak, żeby go nie spłoszyć… Powoli i systematycznie stawiał krok za krokiem zmniejszając dzielącą ich odległość. Nic nie zauważył. Nie zasługiwał na nic. Szaman powoli wyjął kukri. Uśmiechnął się do siebie.
Ostrze przecięło ze świstem powietrze. Agent odskoczył. Cholera. Plan B.
Kukri poszły w ruch. Grad ciosów, jeden za drugim z zabójczą precyzją atakowały ciało agenta. Ten jednak był szybszy. Unikał ciosów, zwiększając dystans jakby bawił się z amatorem. Tego momentu szaman nienawidził. Przyszedł czas na improwizację. Chwila oddechu, szybkie schowanie ostrzy i poddał się transformacji. Z pleców wyrosły mu skrzydła, które złożone trzymał pod płaszczem. Pazury wyostrzyły się, a skóra przybrała szarawy odcień. Ich oczy spotkały się. Sekku zawahał się na moment. Bijąca od nich rozpacz wytrąciła go na chwilę z równowagi. Cel… w rozpaczy? Dlaczego? Wznowił atak. Za późno. Agent już chwycił stojący na podwyższeniu miecz i trzymał go na dystans.
Próba nieudana. Należy się wycofać. Myśli szamana przypominały program. Zwiększył odległość i wyskoczył przez okno, rozkładając skrzydła.


Shadow patrzył się za nim jeszcze przez chwilę, po czym ruszył biegiem do centrum monitoringu. Wyłączone kamery, popiół z taśm. Leżący nieruchomo człowiek. Wykręcił numer na pogotowie.


To niemożliwe. Niemożliwe! Żaden nadczłowiek nie jest w stanie przewyższyć mocy szamana! A już na pewno nie ten. Nie… To był czysty zbieg okoliczności, czysty przypadek, a wypadki przy pracy się zdarzają. Nie wrócę do kraju z pustymi rękami, nie wrócę! Muszę działać, działać szybko. Inaczej zaczną węszyć…
Nie dało się już uratować scenariusza przygotowanego przez przełożonych. A jednak Sekku widział w oddali światło nadziei. Wystarczyło przygotować nowy plan… Taki, który będzie w całości jego dziełem i nie zawiedzie.

***

Wszystko szło zgodnie z planem. Długotrwałe śledztwo agenta Shadowa ujawniło, że w jego życie wkradła się pewnego rodzaju monotonia. Wstawał, szedł do pracy, wracał do mieszkania, przebierał się, wychodził na miasto, szedł do ulubionego baru, pił alkohol, szedł na miasto zjeść (zazwyczaj w jakiejś budce), wracał do domu. Wychodził po kilku godzinach i szedł na drugą zmianę do pracy. Poznanie jego ścieżek i miejsc, w których przebywa, ujawniło prostą prawdę – najlepszym miejscem na uderzenie jest moment, kiedy nadczłowiek wraca na drugą zmianę. Zmęczony, pod lekkim wpływem. Ochrona muzeum w nocy jest mniejsza, mimo ostatnich wydarzeń. Jakby sanbeci zakładali, że jeżeli coś się stało, to się nie powtórzy.

***

Uniósł twarz ku ciemnemu od chmur niebu, pozwalając kroplom deszczu spływać po masce. W Sanbetsu miał on zupełnie innych dźwięk i zapach niż w domu. Przez głowę przeszła mu myśl, że dobrze by było mieć możliwość przebadania ich składu chemicznego.
Ale w tym momencie miał na głowie ważniejsze zmartwienia.
Przesunął dłonią po poręczy schodów pożarowych. Drugą oparł na rękojeści noża. Wypuścił wstrzymywane od dłuższej chwili powietrze. Stopień po stopniu piął się w górę. Wprost do celu, który dnia dzisiejszego miał mieć wartę w jednym z magazynów muzeum. Był tam. Na pewno.


Jest takie uczucie, kiedy przebiega was irracjonalny lęk, wzdrygacie się i o włos unikacie śmierci. Rozpędzony samochód mija was o włos, szczebel drabiny odpada, pianino spada tuż przed wami. Tak właśnie poczuł się Shadow, gdy kukri minęło go dosłownie o kilka centymetrów. Nawrócił się i zaczął wierzyć w Lumena. Ale mniejsza. Duże, ciemne pomieszczenie, całe w półkach, kartonach i innymi pojemnikach wszelakich kształtów i wielkości nie jest miłe do strzeżenia. Szczególnie wtedy, gdy jesteście pierwszym napierdalaczem Sanbetsu. I kiedy próbujecie się odkuć. Bo niby jak pokazać przełożonym, że stać nas na więcej, że akurat my jesteśmy warci wstąpienia do wojska w tej sytuacji? Nie da się. I taki właśnie dylemat miał przed sobą Shadow. A jednak! Wyskakujący niczym filip z konopi zabójca ucieszył naszego niedoszłego bohatera. To moja szansa! – myślał. Nie wziął jednak pod uwagę jednej, bardzo ważnej rzeczy – niespecjalnie dobrze walczy się, będąc wyposażonym jedynie w latarkę strażnika muzeum.
Kukri wirowały w szaleńczym tańcu, próbując uchwycić choć cień Cienia, który – nie ukrywajmy – miał po raz drugi w tym tygodniu więcej szczęścia niż rozumu. No może poza faktem, że akurat teraz nie miał przy sobie żadnej broni.


Likwidacja jest koniecznością. Porażka niewybaczalna. Zwycięstwo za wszelką cenę. Noże cięły powietrze, ostrza karwaszy wytwarzały irytujący świst za każdym uderzeniem w powietrze. Element zaskoczenia poszedł w niepamięć. Tak jakby cel posiadał nadludzkie zdolności pozwalające mu wyczuć pozycje atakującego przeciwnika. Problem polegał na tym, że akta nic na ten temat nie mówiły. Szybkie cięcia przeplotły się z przemianą. Szaleńczy atak nie miał już w sobie planu. Miał czystą wściekłość na bezczelne stworzenie, które dwa razy oparło się jego zasadzce, które jakimś cudem uciekło z Khazaru, pokonawszy tam innego szamana. Ale to nie była tylko kwestia. Agent był po prostu szybszy. Za szybki.
Sekku wreszcie trafił. Krew trysnęła z piersi nadczłowieka. Ich oczy spotkały się. Twarz agenta wyrażała strach, oczy szamana, jako jedyny widoczny element – szaleństwo i wściekłość. Agent ostatkiem sił kopnął go, odrzucając kawałek i rzucił się, jak najdalej potrafił. Z uśmiechem zwycięstwa Sekku wstał powoli i ruszył w stronę wciąż uciekającego do ściany agenta. Wygrał, wiedział to.
Nastąpił wybuch.

***

Następnego dnia otumaniony jeszcze wczorajszymi wydarzeniami Sekku zdawał raport pomiędzy drzewami. Nie miał pojęcia, jak wydostał się z budynku. Ocknął się dzięki syrenom straży pożarnej, która przybyła ratować walący się budynek. Obok niego leżała odrzucona maska.
– Spisałeś się. Zasługujesz na nagrodę – usłyszał od przełożonego. W jego głosie była radość.
Szef z uśmiechem na twarzy włączył telewizor i przełączył na San24.
– …na szczęście nic nikomu się nie stało. Ochroniarze przepędzili terrorystę, choć nie udało im się rozbroić bomby na czas. Jeden z nich, który się tego podjął, został wypisany kilka godzin po zajściu ze szpitala z niewielkimi ranami. Dzięki temu młodemu człowiekowi - na ekranie pojawiło się zdjęcie Shadowa - i naszym niezawodnym materiałom zabezpieczającym, w których znajdowały się antyki, bezcenne artefakty zostały ocalone. Na pewno otrzyma on sowite wynagrodzenie. Z miejsca wydarzenia specjalnie dla państwa…
– Sekku…!!!


W tym samym czasie Shadow siedział sobie w ulubionym barze pracowników Optimy, popijając mocniejsze trunki.
– Zostałeś gwiazdą – wypowiedział głos z pogardą. – I to przez własną nieudolność. Czy wiesz, jak trudno jest prowadzić ukrytą wojnę będąc rozpoznawalnym? Czy wiesz ile nas będzie kosztowała odbudowa? Czy zdajesz sobie sprawę, że pracownicy muzeum nie powinni posiadać materiałów wybuchowych?
– Wiem, poniosę pełną odpowiedzialność… W końcu żaden ze mnie szpieg… – wymamrotał Shadow.
– I co teraz zrobisz, co? Jak niby mam Ci dać pracę?
– Po prostu. Zostanę psem szefie. Będę węszył i zabijał. Ludzie szybko o mnie zapomną. Moja twarz jest zbyt nijaka, żebym pozostał w pamięci. A Pan po prostu może wysyłać mnie na czarną robotę.
– Na bycie psem trzeba zasłużyć.
– Myślę, że mi się udało – mruknął Shadow, przesuwając po stole raporty o każdym spotkanym wcześniej przeciwniku. – Generale. – Zasalutował i opróżnił kieliszek.







Spoiler:

Posłowie: długi czas zastanawiałem się, czym jest wygrana. I czym jest walka sama w sobie. Ten tekst jest efektem moich długich przemyśleń [i konsultacji z Miłościwie Nam Panującym Dementorem (w skrócie: MNPD)] na temat tego, czy trzeba przeciwnikowi dokopać fizycznie, czy też nie. Otóż czy w świecie, gdzie króluje ukryta wojna, gdzie każdy wywiad prowadzi codziennie jakieś działania, musi być jednoznaczny zwycięzca? Przecież nie zawsze zabija się szpiega zaraz po jego wykryciu, a zdarza się przekazywać przez niego fałszywe informacje, aby wykorzystać ufność w człowieka, bądź tę ufność zmiażdżyć. W każdym razie mam nadzieję, że się podobało i zapraszam do oceny 😉



PDF był za duży dla Tenchi więc wstawiam z osobnej strony KLIK!
   
Profil PW Email
 
 
»Sorata   #2 
Yami


Poziom: Genshu
Posty: 1471
Wiek: 36
Dołączył: 15 Gru 2008
Skąd: TG

Zacznę od najjaśniejszego punktu walki: Sanbeci chaotyczni do tego stopnia, że nawet po śmierci wychodzą z pomieszczeń. :)

Cytat:
– Jak wy to robicie, Sanbeci, że jesteście tak chaotyczni? – rzucił do siedzącego na krześle obok trupa. Ten nie odpowiedział.
Wyszedł z pomieszczenia, wyłączając monitoring i niszcząc nagrania.


Strona techniczna wpisu jest naprawdę niezła. Jestem zadowolony. Z dużą ilością powtórzeń wyrazu "muzeum" i przeplataniem zdań tak, że nie wiadomo kogo ostatecznie dotyczą (przykład powyżej) miałem chwilowy problem, ale widać, że poprawiłeś wszędobylski chaos, a nawet odwróciłeś go na swoją korzyść. Zgrabnie wykorzystałeś symbole i niektóre charakterystyki postaci z DC. Dzięki temu mam wrażenie, że każda źle skonstruowana wypowiedź jest taka, bo ty tego chciałeś. Za to mogę przyklasnąć. Same symbole są trochę za duże i przez to rzucił się w oczy fakt, że wydzieliłeś akapit zawierający tylko dwie linijki. 2/3

Mechanicznie jest krótko, poprawnie i wg, kart postaci. Nie macie w rękawach wielu trików. Ty jesteś dużo szybszy, a Sekku nie umie improwizować. Ok. Powinienem też tutaj rozważyć realia świata ale niech będzie 3/3. Tym bardziej, że teraz przejdę do tego co mi się nie podobało.

Żałuję suchej skromności opisów. Podejrzewam, że rozwinięcie pozwoliłoby na poprawienie największego dla mnie zgrzytu walki - pomysłu na starcie i jego przebiegu. A wydarzeniom desperacko brakuje kontekstu. Podsumuję jak to zobaczyłem:

Sekku zostaje wysłany żeby cię zabić. Ładnie opisałeś przygotowania i sposoby automotywacji. Shadow jest w dołku i w beznadziejnej pracy. Potem pozostaje jedna wielka sterta pytań bez odpowiedzi.

- Jakie ukryte ścieżki znane tylko członkom Dahon Angkan prowadzą aż do Sanbetsu?
- Skąd wie, że tam pracujesz, skoro ty sam dowiedziałeś się tego "chwilę" wcześniej?
- Wystawa jest w piątek (zakładam, że tego samego tygodnia) ale po nieudanej zasadzce Sekku ma jeszcze czas na długotrwałe śledztwo odnośnie twoich nawyków.
- Dlaczego zresztą atakuje w tym samym miejscu gdzie popełnił morderstwo?!
- Dlaczego jego plan nie różni się od planu przełożonych skoro sam zauważył, że musi się różnić?
- Poważnie najlepsze na co stać profesjonalnego zabójcę to powtórzenie zasadzki z machaniem nożami?
- Dlaczego w muzeum nic się nie zmieniło? Przecież roiłoby się tam od policji i na sto procent nie zmniejszaliby ochrony. Jeden dodatkowy (kompetentny) agent rozwiązałby sprawę z tak amatorskim agresorem.
- Skąd miałeś materiały wybuchowe?!
- Jak obaj przeżyliście eksplozję o tej mocy?
- Budynek się walił, a jednocześnie żadnemu z eksponatów (były w kartonach) nic się nie stało?
- Jak były zabezpieczone antyki skoro z jednego z mieczy skorzystałeś do samoobrony podczas poprzedniego ataku?
- Od kiedy zawalenie muzeum podczas próby zabójstwa jest przyjmowane z zadowoleniem przez przełożonych?

Większość opowiadania roi się od takich pytań. Trochę mógłbyś sobie pomóc naniesieniem dowolnych oznaczeń miejsca i czasu bo istniejące nie wystarczają albo wprowadzają w błąd (telewizor szefa między drzewami). W jednej z ocen wcześniej napisałem, że twój tekst przypomina szkielet bez mięsa. Kontynuując tą analogię - nadal jestem w stanie wyobraźnią uzupełnić luki, ale kości poskładałeś tak, że nie należą do żadnego znanego mi gatunku.

Klimat 0/4.

Nie tylko twoja postać jest błaznem w tym opowiadaniu. Tekstu nie ratuje trafione przypomnienie Kimena ani metodyczne przygotowanie Sekku. Nie pomaga wewnętrzny głos Shadowa i pozytywnie specyficzny sposób pisania.

Ode mnie masz 5.

Sorata głosuje na zwycięstwo NPC.


Kryteria oceny walk: Klimat 4/10 Mechanika 3/10 Warsztat 3/10. W razie wątpliwości - konsultuj. Pomoc: https://tenchi.pl/viewtopic.php?p=17457#17457
   
Profil PW Email
 
 
»oX   #3 
Rycerz


Poziom: Ikkitousen
Stopień: Samurai
Posty: 740
Wiek: 31
Dołączył: 21 Paź 2010
Skąd: Wejherowo

Shadow, Shadow... :choose:

Cytat:
Sekku usłyszał o swoim nowym zadaniu w piękny sobotni poranek, który mimo zimowej jeszcze pory dawał nadzieję na szybszą wiosnę.


Dajesz taki krótki wstęp, po czym przeskakujesz do tego, kto był celem. Tak z dupy totalnie. Tkwisz na tym zerowym poziomie i tutaj masz odpowiedź czemu. Nie jest to Twoja pierwsza walka, więc mógłbyś pokusić się o coś więcej, niż "o, jest zlecenie, idę zaciukać jakiegoś typka, bo coś tam zrobił Plemieniu". Co za informację pozyskała Twoja postać? Czemu tam polazłeś? Tak dalej...

Dodatkowo - wielu Radnych, w tym ja, krytykowało dziwny styl pisania. Kombinujesz co walkę, nie mogąc znaleźć czegoś swojego. Tym razem zaserwowałeś obrazki batman/joker i historię z perspektywy raz tego, raz tamtego. Ogólnie spoko, fajnie, ale litości. Kilka linijek - zmiana i tak w kółko.

Wewnętrzny głos, który co jakiś czas się pojawia, też mógłbyś jakoś oznaczyć, opisać, a nie wstawić w kolejnej linijce proste "tak?". Dowcip o Kimenie może i byłby śmieszny, gdybyś wplótł to jakoś inaczej. Niestety, na mnie to nie działa. W kwestiach technicznych błędów nie widziałem, ale co z tego, skoro cała reszta mnie w ogóle nie zainteresowała? Pokażę Ci przykład. Napisałeś to po odbyciu sześciu walk i ośmiu ninmu.

Cytat:
Obudził się. Wstał i założył spodnie. Zarzucił koszulkę i spojrzał w lustro. Ubrał pelerynę. Kukri wylądowały z tyłu pleców. Karwasze na przedramionach. Uśmiechnął się z zadowoleniem i założył maskę. Wszedł w tryb roboczy. Jest Łowcą Plemienia Liścia. Jego cel jest prosty. Sprawdził wszystkie zapięcia. Podszedł do balkonu pokoju hotelowego. Obejrzał się za siebie ostatni raz. Klucze leżały na stoliku nocnym. Wyskoczył przez okno. Wprost w ciemną noc.


Fajne. Proste zdania. Krótkie. Ekstra. Lubię pisać tak. A teraz na poważnie... Serwujesz takie kwiatki jako, nie oszukując się, doświadczony gracz? Takie coś mógłby wrzucić gimnazjalista nie mający pojęcia o pisaniu rozbudowanych zdań. No Shadow... Nie wspomnę już o roli pracownika muzeum.

Cytat:
Usłyszał świst. Tylko paranoiczna reakcja uchroniła Cienia od cięcia ostrza. Przed nim stał zamaskowany osobnik, dzierżąc dwa długie, zakrzywione noże i szykując się do wyprowadzenia kolejnego szybkiego ciosu.


Czekaj... Przed Tobą stał przeciwnik, Ty go nie zobaczyłeś, bo gadałeś sam ze sobą, nie widziałeś jak robi zamach, ale uniknąłeś cięcia, bo jesteś paranoikiem????????

Idąc dalej, jeśli chodzi o styl.

Cytat:
Z kim on gada? Zastanawiał się Sekku, stojąc w cieniu zbroi. Miejsce, które wybrał na zasadzkę, nie było idealne, ale za to żaden z ludzkich strażników nie powinien przechodzić w pobliżu niego w ciągu, co najmniej, pół godziny. Nadczłowiek będzie całkiem sam. I tak było. Tylko jego gadanie do siebie i miarowy stukot kroków zakłócały ciszę. Stuk, puk, stuk, puk, stuk… Przeszedł obok kryjówki szamana. Teraz powoli i cicho… Tak, żeby go nie spłoszyć… Powoli i systematycznie stawiał krok za krokiem zmniejszając dzielącą ich odległość. Nic nie zauważył. Nie zasługiwał na nic. Szaman powoli wyjął kukri. Uśmiechnął się do siebie.


Raz wstawiasz myślniki dialogowe, raz nie. Kursywa, myślnik, znowu coś innego... Eh. Dalej...

Cytat:
Chwila oddechu, szybkie schowanie ostrzy i poddał się transformacji. Z pleców wyrosły mu skrzydła, które złożone trzymał pod płaszczem. Pazury wyostrzyły się, a skóra przybrała szarawy odcień. Ich oczy spotkały się.


Więc... on Cię atakuje, Ty wykonujesz masę uników, chowa ostrze, Ty nic nie robisz, on się transformuje. Nie. Nie. NIE. Po prostu nie. Pomijam to, jak opisałeś całe zdarzenie. Aha. Bijąca z czego rozpacz wytrąciła go z równowagi?

Cytat:
Agent już chwycił stojący na podwyższeniu miecz i trzymał go na dystans.


Miecz trzymał na dystans? Zdolniaka... Wiem, co chciałeś przekazać, spokojnie. Pomijam również fakt, że trzymałeś przeciwnika na dystans, który on zwiększył i wyskoczył przez okno?

Cytat:
Shadow patrzył się za nim jeszcze przez chwilę, po czym ruszył biegiem do centrum monitoringu. Wyłączone kamery, popiół z taśm. Leżący nieruchomo człowiek. Wykręcił numer na pogotowie.


O tym pisałem na początku. Wielka grafika i dwie linijki. Po co? Też nie pasowało mi, że ktoś Sekku ułożył plan. Z opisu wynika, że chce im wleźć w dupę, więc nie wiem czy to wszystko pasuje. Mniejsza.

Przetrawiłem tekst z bólem. Po tylu poradach, ocenach, propozycjach, wciąż robisz to samo. Nie wiem co mógłbym tu jeszcze dopisać. Sorata wyczerpał chyba ilość pytań dot. niewiadomych, mi nie chce się ich dublować. W dużym skrócie powiem, że tekst mi się po prostu nie podobał. Tyle. Krótkie zdania, fabuła z dupy, mieszanie że aż głowa boli, ciągła depresja w Twoich tekstach również mnie w nią wpędza. Każda przedstawiona przez Ciebie postać ma te same zachowania i dialogi, jak chociażby "Sekku!!!". W innych tekstach "Ruda!!!", "Shadow!!!". Rozumiesz. Ty nawet z Sekku zrobiłeś typa w depresji. Miałem nadzieję, że po takiej ciszy na Tenchi poczytam walkę godną uwagi. Niestety. Może Curse vs. Sorata sprawi, że o tej zapomnę. Ode mnie cztery, przykro mi. Liczę, że może w końcu przeczytasz wszystkie oceny, jakie dostawałeś i stworzysz coś fajnego. Póki co nauczka.

Ocena: 4/10,
oddaję głos na NPC w depresji.
   
Profil PW Email
 
 
*Lorgan   #4 
Administrator
Exceeder


Poziom: Joutei
Stopień: Taichou
Posty: 3209
Wiek: 35
Dołączył: 30 Paź 2008
Skąd: Warszawa

Shadow - Jestem zafascynowany, ilekroć ktoś ubiera ubrania w swoich opowiadaniach :DD Wciąż nie mogę zrozumieć, co ten dziwny rytuał oznacza :DD

Popełniłeś trochę powtórzeń i błędów interpunkcyjnych, jednak nic na tyle rażącego, żeby jakoś wybitnie wpłynąć na ocenę. Pojawił się humor, co jest niewątpliwym plusem. Szkoda tylko, że obok zamierzonego dowcipu o Kimenie znalazł się chaotyczny trup ochroniarza, który wyszedł z pomieszczenia. Komentarza wymaga także forma. Zdecydowałeś się na krótką, wyciętą z kontekstu historyjkę z przeplataną perspektywą. Nie mam z tym żadnego problemu. Jedni wolą skupiać się na przeżyciach wewnętrznych, inni na istotnych scenach, jeszcze inni plotą długie i zawiłe historie o wielu dnach. Nie rozumiem, dlaczego ktoś w tym widzi błąd.
Bardzo wiernie, wręcz literalnie, oddałeś swojego przeciwnika. Wprawdzie mile widziana byłaby kreatywna interpretacja (bo jest na nią sporo miejsca), ale i tak traktuję to jako zaletę. Nieco gorzej wyszedł plan starcia. Zwłaszcza ten drugi, kiedy Sekku ponownie zabrał się do wykonania zadania. Skoro manewr nie zadziałał, wydaje mi się bardzo mało prawdopodobne, że ktoś chciałby go powtórzyć (szczególnie, gdy ma sporo czasu, żeby się przygotować). Wkradł się też pewien nonsens: dlaczego Yukio był "bezbronny" niedługo po nieudanym zamachu na swoje życie? Albo raczej: dlaczego Yukio miał przy sobie materiały wybuchowe, a zapomniał o mieczach i pistoletach? Odpowiednie umiejscowienie akcji rozwiązałoby problem definitywnie.

Koniec końców, opowiadanie spełniło w mojej ocenie kryteria potrzebne do pokonania NPC. Dobra robota.

Ocena: 6/10
______________________________________________________________

Oddaję swój głos na Shadowa.


Hit dirt, shake tree, split sky, part sea.

Poprawna polszczyzna | Wiedza dla ludu | Odpowiedź na Twoje pytanie
   
Profil PW Email WWW Skype
 
 
»Dann   #5 
Rycerz


Poziom: Ikkitousen
Stopień: Fukutaichou
Posty: 498
Wiek: 24
Dołączył: 11 Gru 2011
Skąd: Warszawa

Shadow, twój rozwój na Tenchi śledzi chyba każdy, bo należy do najbardziej interesujących... Nie mogę jednak powiedzieć, że "interesujący" to w tym przypadku komplement. Na początku chcę poprosić cię o jedną rzecz - spójrz na swój tekst i porównaj go z poprzednimi walkami. Nie chodzi mi o szczegółową analizę każdej z nich, nie, po prostu rzuć na nie okiem. Widzisz różnicę? Wcześniej starałeś się stworzyć kawał porządnego, tłustego starcia (np. vs Drax), tutaj postawiłeś na formę krótkich i, nie oszukujmy się, płaskich akapitów. To twój wybór, jasne... Ale ja go muszę ocenić, a nie spodobał mi się wcale. Lorgan twierdzi, że nie widzi w tym błędu, ja niestety nie mogę się zgodzić. Nie widziałbym go, gdyby wykonanie było lepsze, niż jest... Jak czytałem walkę po raz pierwszy, czyli tuż po jej wrzuceniu, efekt był znacznie lepszy niż jak piszę tę ocenę. Zanim przejdę do bardziej sprecyzowanych grzechów i mankamentów tekstu, chcę tylko powiedzieć, że na początku planowałem wystawić ci 6...

Krótkie zdania to w walce świetna rzecz, naprawdę. Niewiele zabiegów potrafi tak dobrze pokazać tempo wydarzeń. Ale tak jak napisałem, w walce. Kiedy cały tekst jest tak napisany, nie widać tego kontrastu między zwykłym zachowaniem, a tym w starciu. Tym bardziej, że twoja postać pracuje w cholernym muzeum - w tej chwili nie wpada mi do głowy żaden pomysł, jak lepiej można było to wykorzystać na swoją korzyść i pokazać tę rutynę w sposobie pisania.

Gdyby nie wstawka o Batmanie i Jokerze, prawdopodobnie nikt by nawet nie pomyślał o tym podobieństwie. Wiesz dlaczego? Bo go wcale nie pokazałeś. Ukazujesz Yukio nie jako nieprzewidywalnego śmieszka, tylko nierozgarniętego i podupadłego na duchu frajera. Przedstawienie Sekku też wcale mi się nie spodobało.
Cytat:
To niemożliwe. Niemożliwe! Żaden nadczłowiek nie jest w stanie przewyższyć mocy szamana! A już na pewno nie ten. Nie… To był czysty zbieg okoliczności, czysty przypadek, a wypadki przy pracy się zdarzają.
No nie dziwne. Zaatakował jako człowiek, a po transformacji właściwie od razu uciekł. Nie sądzę, żeby spec od zasadzek próbował czegoś tak taniego i tandetnego, jak atak zza przeszkody. Mogłeś też spokojnie wykorzystać tu jego znajomość zabezpieczeń. Nawet nie chcę powtarzać oskarżeń poprzednich radnych. Wcale nie przemyślałeś tego starcia. Niestety smaczki nie nadrobią braku... wszystkiego innego.

Po pierwszej lekturze napisałem na SB, że jest coraz lepiej. Pomyliłem się, przepraszam. Jesteś na poziome 0, ale ciężko mi jest cię oceniać tak, jak innych zeropoziomowców, kiedy masz doświadczenie odpowiednie dla kogoś, na poziomie 2. Dla mnie to nie jest tekst, który nawet zbliża się do wygranej. Nie będzie to jednak najgorsza ocena, jaką ci wystawiłem w swojej karierze radnego. Dziś 4,5. Brutalnie, wiem, ale nie mam innego wyjścia. Ponownie - przepraszam... Ale oddaję głos na NPC'a.


What's dann cannot be undann ( ͡° ͜ʖ ͡°)
   
Profil PW
 
 
^Coyote   #6 
Komandor


Poziom: Genshu
Stopień: Shinobi Bushou
Posty: 669
Wiek: 32
Dołączył: 30 Mar 2009
Skąd: Kraków

Krotka i szybka walka, nie przekombinowana i wcale nie najgorsza. Korekta itp. wszystko dobrze... ale... walka ma mało klimatu. Nie ma nerwów jak się czyta, nie ma zagrożenia, a walka bez tych rzeczy nie zachwyca. Mogłeś zrobić, że Sekku ci jakoś zagraża. On nie był taki słaby znowu. Co z tego że byłeś szybszy. On był silniejszy. Nie wiem. Nie doceniłeś go. Walczyłeś bez broni i nie zapracowałeś na wygraną. Mogłeś napisać, jak dostajesz łupnia zanim zrobiłeś akcję z materiałami wybuchowymi i byłoby lepiej. Walka z Herminem była trochę lepsza jednak.

Shadow 5,5/10


"No somos tan malos como se dice..."
"Nie jesteśmy tacy źli jak się o nas mówi..."
   
Profil PW Email WWW
 
 
^Genkaku   #7 
Tyran
Bald Prince of Crime


Poziom: Genshu
Stopień: Senshu
Posty: 1227
Wiek: 36
Dołączył: 20 Gru 2009
Skąd: Raszyn/Warszawa

Walka w sumie na ok 11tyś znaków (oX potrafi dłuższe ninmu tablicowe napisać) więc nie za bardzo jest się nad czym rozwodzić. Skupiłeś się po prostu na konkretach i może nawet dobrze, mając w pamięci poprzednie twoje walki, gdzie w pseudo-poetycki sposób lałeś wodę zapełniając kolejne akapity treścią bardzo małej wartości. Tekst czyta się szybko, korekta jest porządna (mi się nic w oczy nie rzuciło), pomysł jakiś tam bym, przeciwnik oddany należycie. Gorzej jednak z logiką starcia. Widać pewne niedociągnięcia w departamencie przyczyna - skutek np te nieszczęsne materiały wybuchowe nie wiadomo skąd. Generalnie jednak jest ok. W moim odczuci sprostałeś zadaniu i 6/10 mogę ci wystawić.
   
Profil PW Email Skype
 
 
*Lorgan   #8 
Administrator
Exceeder


Poziom: Joutei
Stopień: Taichou
Posty: 3209
Wiek: 35
Dołączył: 30 Paź 2008
Skąd: Warszawa

..::Typowanie Zamknięte::..


Shadow - 31 pkt. (2 głosy)

NPC - 34,5 pkt. (4 głosy)

Zwycięzcą został NPC!!!

Punktacja:

Sorata +10
oX +10
Lorgan +10
Dann +10
Coyote +10
Genkaku +10


Hit dirt, shake tree, split sky, part sea.

Poprawna polszczyzna | Wiedza dla ludu | Odpowiedź na Twoje pytanie
   
Profil PW Email WWW Skype
 
 

Temat zablokowany  Dodaj temat do ulubionych



Strona wygenerowana w 0.08 sekundy. Zapytań do SQL: 14