|
Top 10 najgorszych filmów |
| Autor |
Wiadomość |
»Irinn


Poziom: Keihai
Wiek: 22 Dołączyła 630 dni temu Posty: 64 Skąd: Lublin/Wolverhampton
|
Wysłany: 2010-05-13, 18:01 Top 10 najgorszych filmów
|
|
W życiu każdego człowieka nadchodzi taki czas, kiedy przestaje myśleć o dobrych filmach, a zaczyna o złych. Taki właśnie moment nadszedł dla mnie, kiedy do polskich kin weszła ekranizacja książki Doroty Masłowskiej 'Wojna polsko - ruska'. Jako, że film ten przypomina mi się raz na jakiś czas, powodując ból wszystkiego i mało pozytywne odruchy fizjologiczne - przed wami moje Top 10 najgorszych obejrzanych, lub prawie obejrzanych, gdyż wszelkie próby kończyły się szybkim wyłączeniem telewizora/komputera, filmów.
1. 'Wojna polsko-ruska' (2009)
Film ten, jak już mówiłam wcześniej, powoduje u mnie chroniczny ból wszystkiego. Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, czym ci wszyscy ludzie się tak zachwycają mówiąc o 'Wojnie' w samych superlatywach, czy nazywając ją nawet 'najlepszym polskim filmem'. Na mojej liście zajmuje mało zaszczytne pierwsze miejsce. Prawdopodobnie najgorszy film, jaki kiedykolwiek przyszło mi próbować obejrzeć (inna sprawa, że plakat do filmu jest plagiatem plakatu do 'Trainspotting')
2. The Crow: Wicked Prayer (2005)
Paradoksalnie film, który miał być z założenia straszny, stał się śmieszny. Mocno wkurzony Kruk biega za bandą pseudo-satanistów, którzy chcą złożyć w ofierze jego dziewczynę. Cóż... może gdyby gra aktorska była lepsza, fabuła nie miała dziur, a dialogi miały sens, byłoby lepiej. Niestety, nawet obecność Edwarda Furlonga jako tytułowego Kruka niczemu nie pomogła. Mimo zapewnień reżysera, że czwarta część serii pomoże wrócić 'Krukowi' na piedestał, film spadł na łeb na szyję na sam dół. Przykre, ale prawdziwe.
3. Save the Last Dance 2 (2006)
Po obejrzeniu tego filmu doszłam do wniosku, że zastrzelenie Izabelli Miko byłoby jedną z lepszych rzeczy, która mogłaby spotkać światową kinematografię. Fabuła fabułą, bo niestety w filmach związanych z tańcem to nie ona jest zwykle najważniejsza, ale gra aktorska przyprawia mnie o palpitacjie. I tylko cieszę się z jednej rzeczy - film został wydany tylko na DVD, co ochroniło większość ludzkości przed oglądaniem tego czegoś, bo filmem nazwać tego nie można, na dużym ekranie.
4. Avalon (2001)
SoF prawdopodobnie będzie chciał mnie złożyć na ołtarzu w ofierze jakiemuś mocno mrocznemu bóstwu, no ale cóż... Film jest dowodem na to, że połączenie Polaków i Japończyków to zły pomysł. Mamoru Oshii pewnie chciał dobrze, ale powinien chyba zostawić kręcenie filmów live komuś innemu. Fatalna gra aktorska, wszystko robione jakby na siłe, z braku innych pomysłów i klejone, żeby jakoś trzymało się kupy. I tak jak podziwiam Oshiego za wszystko co zrobił, tak 'Avalon' jest dla mnie jednym z gorszych filmów, które kiedykolwiek przyszło mi oglądać.
5. S.Darko (2009)
Boli, oj boli. Tak jak pierwsza część ('Donnie Darko') jest jednym z moich filmowych faworytów, tak druga jest jednym z najgorszych filmów jakie kiedykolwiek w życiu widziałam. Przyznam szczerze, że od początku produkcja kontynuacji filmu w moich kręgach, wręcz kultowego, jest bozbawiona jakiegokolwiek sensu i mija się z celem. Niestety nie myliłam się. 'S.Darko' jest pod względem fabularnym totalną klapą. Wszystko jest jakby naciągane, proste i przejrzyste, co w przypadku filmu, którego pierwowzorem był 'Donnie', jest niedopuszczalne.
6. Sweeney Todd: Demoniczny golibroda z Fleet Street (2007)
Tim Burton, och, Tim Burton... Cóżeś ty uczynił? Genialnemu reżyserowi spadła forma, spadła i potłukła się o bruk ulicy. Film, mimo reżysera i dobrej obsady, jest niestety jedną z większych porażek w konematografii. Drętwota, bezsens i... śpiewanie. Nawet Johny Depp nie pomógł, no... może gdyby nie śpiewał byłoby lepiej. Prawda jest taka, że to właśnie ten musicalowy aspekt filmu sprawia, że wylądował on na mojej liście. Bo wszystko poza tym jest zrobione wręcz genialnie - scenografia, zdjęcia, nawet muzyka by pasowała, ale...czemu, no czemu oni muszą śpiewać? Już szczególnie, źe to śpiewanie wychodzi im tak raczej mocno średnio.
7. Transporter, Transporter 2, Transporter 3
Nie dzieliłam tej swoistej trylogii na czynniki pierwsze, bo by mi miejsca zabrakło, a to, co sprawiło, że filmy trafiły na tę listę, jednocześnie je łączy. Niedorzeczność fabuły, zasadniczy brak grawitacji, który był cechą charakterystyczną głównego bohatera, pozostawiająca wiele do życzenia gra aktorska - wszstko to razem sprawiło, że tytuły spod znaku Transportera' są nie tyle bezsensowne, co śmieszne, a nie wydaje mi się, aby reżyserowi o taki właśnie efekt chodziło.
8.Cerberus (2005)
Film, który bardzo chciałby być megahitem, a jednak mu się nie udało. Nie jest mi z tego powodu jakoś szczególnie przykro, gdyż sądzę, że twórcę fabuły powinno się powiesić na najbliższym drzewie ku przestrodze. Marna fabuła, marne teksty, marne efekty, o ścieżce dźwiękowej nawet nie wspominając.
9. Wiedźmin (2001)
Film może i w jakimś stopniu lubię, ale to głównie za to, że Żebrowski z białymi włosami dobrze wygląda, a i gra też niczego sobie. Niestety, jak to zwykle bywa z ekranizacjami książek, i w tym przypadku coś musiało nie wyjść, a chodzi mi dokładnie o spójność fabuły, a raczej jej brak w niektórych momentach. Serial jednak wyszedł im lepiej.
10. Ogniem i Mieczem (1999)
Epopeja epopeją, film historyczny filmem historycznym, a ktoś nam opowieść o wojnie zamienił na romansidło klasy C. Przykre, ale widać niektórzy doszli do wniosku, że film lepiej się sprzeda właśnie w takiej wersji... Cóż, bywa. A najlepszą sceną całego filmu jest moment, kiedy Scorupco wymachuje warkoczami, prawde mówiąc przez cały film czekałam, aż ona kogoś tymi warkoczami zabije.
To by było na tyle, jeśli chodzi o filmy, które są na mojej liście. Zapraszam do podzielenia się waszymi doświadczeniami
Pozdrawiam. |
|
|
|
 |
»genkaku


Poziom: Wakamusha
Stopień: Genin
Wiek: 24 Dołączył/a 262 dni temu Posty: 39 Skąd: Raszyn/Warszawa
|
Wysłany: 2010-05-13, 23:29
|
|
No, ok z większością mogę się zgodzić. Co prawda te filmy są raczej zwyczajnie przeciętne niż kiepskie
Z jednym się nie zgodzę:
| Cytat: | 6. Sweeney Todd: Demoniczny golibroda z Fleet Street (2007)
Tim Burton, och, Tim Burton... Cóżeś ty uczynił? Genialnemu reżyserowi spadła forma, spadła i potłukła się o bruk ulicy. Film, mimo reżysera i dobrej obsady, jest niestety jedną z większych porażek w konematografii. Drętwota, bezsens i... śpiewanie. Nawet Johny Depp nie pomógł, no... może gdyby nie śpiewał byłoby lepiej. Prawda jest taka, że to właśnie ten musicalowy aspekt filmu sprawia, że wylądował on na mojej liście. Bo wszystko poza tym jest zrobione wręcz genialnie - scenografia, zdjęcia, nawet muzyka by pasowała, ale...czemu, no czemu oni muszą śpiewać? Już szczególnie, źe to śpiewanie wychodzi im tak raczej mocno średnio. |
Generalnie ten film jest oparty na broadway'owskim musikalu o tym samym tytule. Więc ten "aspekt filmu" jest jego podstawową częścią. Piosenki są mroczne, w stylu poprzednich filmów muzycznym Burtona (tak, przyznaje się to jeden z moich ulubionych reżyserów). Poza tym, że Deep zagrał tam w miarę nieźle, to FENOMENALNIE dał popis Alan Rickman <3 <3.
Irinn: Zgadzać, nie zgadzać. Ja tu liste poproszę, a nie, że się nie zgadzasz
KALAMIR: Ja też się nie zgadzam xD
Irinn: Kal... ty się nigdy nie zgadzasz, więc się nie liczy, sorry xD
Dobra tak na szybko i bez wyjaśnień. Po prostu lista:
10. Większość polskich filmów - seriously, raz na jakiś czas uda się naszej prężnej kinomatografii wypuścić coś sensownego, ale baaaardzo rzadko. Cała reszta pseudo zabawnych komedii romantyczno-życiowo-bógwie jakich nadaje się do spuszczenia w kiblu.
9. Truposz - nudny jak flaki z olejem.
8. Zły mózg z kosmosu - no cóż film był tak beznadziejny że aż śmieszny Gruby Japończyk w obcisłym stroju walczący z kosmicznym mózgiem...yeah...rly.
7. Wszystkie filmy Uwe Boll'a - reżyser nazywany Ed'em Wood'em naszych czasów, mówi samo za siebie.
6. Wrogowie Publiczni - no po prostu nie mam słów. Mój największy kinowy zawód w ubiegłym roku. Jak Bale zagra jeszcze jedną tak kiepską rolę to definitywnie przestanę go lubić już do końca. Jak oglądałem ten film to miałem wrażenie, że cały budżet wywalili na Deep'e, Bale'a i reżysera. Denerwowało mnie, że ujęcia kręcone były cały czas kamerą "z ręki", bez statywu. Technicznie ten film to porażka. Muzyka też była do niczego (no poza jednym kawałkiem). Ogólnie dno.
5. Moonwalker - z Michelem Jacksonem. Ten film jest mocno surrealistyczny. Serio, jakaś masakra. Scena jak Jackson zmienia się w statek kosmiczny...
4. Batman and Robin - że zacytuje mojego ulubionego krytyka "Film tak straszny, że w Azji do tej pory jedną z najokrutniejszych rodzaji egzekucji jest skazywanie na oglądanie go" Recenzja tutaj
3. Mały Nicky - Podczas oglądania tego filmu z przyjaciółmi zmuszony byłem wybić cztery butelki wina żeby się znieczulić. Trauma o tyle wielka, że mój osobisty idol Tarantino zagrał w tym filmie epizod:(
2. Sukiyaki Western Django - Japoński Western, znowu epizod Tarantino
1. Wszystkie te o których zapomniałem, lub których wspomnienia podświadomie są wypierane |
| Ostatnio zmieniony przez Irinn 2010-05-23, 17:39, w całości zmieniany 4 razy |
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do Ulubionych Wersja do druku
|
Powered by phpBB & Przemo © 2008 - 2010 Gaspar Markowski | | Strona wygenerowana w 0,32 sekundy. Zapytań do SQL: 14 |
|
|